Przysiałlam z obiadkiem , a że net wolny i pilnuje ogórasków to mam chwilkę by pokazać coś z warsztatu i kuchni;) Po pierwsze dwie kolejne anilice do Wysokiej i tym samym koniec realizacji zamówienia do tej galeryjki mogę ogłosić. Po drugie walka z solniakami trwa :D Popatrzcie na surowego giganta;) Wzrost jego to ok 33 cm , w kapeluszu będzie ok 36 cm;) Większe nie wlazłyby do piekarnika , a poza tym wydaje mi się , że taki gigant max to ... coś nie tego;) Taki rozmiar wydaje mi się akuratny i możliwy do transportu. Po trzecie , obok mnie dzielnie pracuje mój 4,5 latek ;) Po czwarte , działam deczko w kuchni . Będę po troszke szykować przetworów na zimowy czas. Zabrałm troszkę ogórasków do octu i przerwalićmy buraczki , więc powstały słoiczki z buraczkami tartymi bez przypraw , w sam raz do obiadku lub barszczyku na szybko;)
Czas minął ;) Lecę poskałdać pranko i wykańczać solniaczki . Mam nadzieję jeszcze dziś rozruszać maszynę do szycia;) I monotematycznie , DZIĘKUJĘ , ŻE ZAGLĄDACIE , CZYTACIE , CHWALICIE:D
cudowne te solniaki max!!!
OdpowiedzUsuńa Twoje syniątko jakie zdolne... jego Anioł jaki już prawie profesjonalny:)
pozdrowienia:)
nie no ja jestem już chora od tego zaglądania tutaj .... co jedne anielice to ładniejsze :)))
OdpowiedzUsuńPiękne rzeczy tworzysz- takie z duszą. Miło tutaj wpaść i nasycić się tą miłą atmosferą jaka panuje na Twoim blogu. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńHej,Delfiaczku...
OdpowiedzUsuńAnielinki szyte - jak zawsze PRZECUDNE a dobrze,ze pokazalas troche,jak powstaja Twoje solniaczki...heh...jak ciasteczka:-)
Ja ie wykonalam ogorkow,bo tutaj nie udaja sie w gruncie i tylko sa wszedzie szklarniowe:-( Z tych ie udaje sie zrobic przetworow,wiec nie mam kiszonych ogoreczkow i nie bede miala,chyba,ze przywioze z PL-a.buraczki tu sa wszedzie,ale nie okragle,jak w PL-tylko...podluzne,jak np.marchewka:-)smiesznie wygladaja.Ja gotuje w calosci i mroze porcjami.
Caluski-psiankaDK-
Aniołki oczywiście cudne.Ja też robię już ogóreczki!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
J:O)
Aniołki jak zwykle urocze! :)
OdpowiedzUsuńA ogórki to mam nadzieję, że wyjdą takie jakie lubicie.
Pozdrowienia od różanego...
Anielinki śliczne. Ta druga ma jakiś wyjątkowo wkurzony wyraz twarzy hahahaha
OdpowiedzUsuńSolniaki prezentują się również jak zwykle ślicznie.
Ogórki mniem. Przypomniało mi się, że moje wciąż czekają na obróbkę!
O jak ja lubie zaprawy!!!!!!! Gigantus fajny...ale Twoje szyte, sliczniutki takie kobiece, figlarne!! Ja tez korzystam z pomocy mojego 3,5 latka. Fajnie pokazywac im nowe rzeczy! Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńZ niecierpliwością czekam na efekty pracy z max-aniołkiem :)
OdpowiedzUsuńod jakiegos czasu zakochana jestem w Tildach, a tu trafilam na Twojego bloga! Sa przepiekne!!!!
OdpowiedzUsuńA ogorki uwielbiam, ale nie robie, bo tu gdzie mieszkam ( w italii) nie ma ani chrzanu ani kopru polskiego. Za to opycham sie nimi jak jestem w kraju
Pozdrawiam bardzo serdecznie
Basia
Cóż napisać, jak zwykle super! Ciekawi mnie efekt końcowy Giganta.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Wszyscy czekają na Giganta :) ja też.
OdpowiedzUsuńAnielice cudne. Ogoreczki pycha.
Pozdrawiam z burzowego Charkowa.
Który to ten taki duży? Po lewej stronie na blasze?
OdpowiedzUsuńNo to czekamy na zdjęcia po wykończeniu :)
Miłego czasu spędzonego w kuchni życzę :)
Pozdrawiam
Już się przyzwyczaiłam ,że u ciebie praca wre... piękne anielice a solniaczki na " surowo " już się fajnie prezentują... ciekawe jak transport przeżyją? ale pewnie napiszesz;-)
OdpowiedzUsuńJak zwykle piękne Anioły - i te szyte i lepione:)
OdpowiedzUsuń