poniedziałek, 29 grudnia 2014

Świąteczne wspomnienie :)

I nawet życzeń nie było na blogu ... , ale przychodzę do Was w czasie , w którym wielu z nas robi sobie małe podsumowanie roku . Chyba natura ludzka inaczej funkcjonuje gdy wie , że coś się kończy i nadchodzi nowe ... wiąże z nowym inne nadzieje , wyznacza cele na nowy czas :) . Na fb poszły życzenia , a tu mały bilans będzie :) . To był dla mnie przełomowy rok mojej pasji . Jeszcze w styczniu nie myślałam o tym by to co robiłam z materiałami zmienić w pracę . Mąż zachęcił , obiecał pomóc w złożeniu wniosku na dotację i tak zaczęłam przygodę z papierami :) . Samodzielnie wyczytałam , wypytałam i napisałam swój bussines plan i tak w dniu moich urodzin , w kwietniu zastałam w drzwiach kopertę z pozytywnym rozpatrzeniem mojej sprawy , a od czerwca "Niespokojna dusza " stała się firmą :) . Jestem dumna z siebie ... :D . Dziś mogę napisac śmiało , że od wielu lat to była najlepsza moja decyzja :D . 
Dziś leniuchuje poświątecznie u tesciów , czytam książki , przeglądam stronki i jest jakoś dziwnie ... A dlaczego? Ostatnie trzy miesiące były istnym maratonem szyciowym , z paluchów złazi skóra do tej pory i chyba w końcu odsypiam długie wieczory spędzone przy maszynie , bo bez wyrzutów budzę się nie wcześniej niż o 9.30 :))). Plan na najbliższy rok ? Marzy mi się tak rozkręcić szycie , by za rok móc napisać , że kolejne 365 dni moja mała pracownia będzie działać :).  
A w rodzinie? Mamy pierwszaka w klasie , który nas zaskoczył swoją bystrością . Trzecioklasista nadal uczy się pilnie i bierze udział w konkursach .Warzywka obrodziły , udało się obsiać kolejne połacie naszego ogródka , zagospodarować otoczenie stawku ... Bardzo udany roczek :)
Życzę Wam i sobie samych udanych dni w nowym roku :). 
Zapraszam Was do mojego miejsce na fb.





niedziela, 16 listopada 2014

Minął miesiąc .... :) Liście opadły , pogoda nas rozpieszcza i czuć powiew świąt . Wszystkie rękodzielniczki tworzą dekoracje i przeróżne rzeczy , które mogą być fajnym prezentem dla bliskich . U mnie też podobnie ... Od trzech lat dla mnie to bardzo pracowity czas , a teraz podwójnie , gdyż moja cierpliwość w wystawianiu zdjęć w różnych grupach została wynagrodzona :) . Pan Marcin czeka właśnie na trzecią mega- pakę moich prac :) . W związku z tym szykuje kolejne partie anielic i zwierzakó dla niego jak i szykuję zapas kiermaszowy na grudzień . Wiąże się to z szyciem do późnego wieczoru i dziurami w paluchach , bo naparstek ... no nie potrafię sie z nim zaprzyjaźnić , plastery są lepsze;) . A teraz uciekam lekko się ogłupić oglądając tv;) Pozdrawiam tych , którym jeszcze chce się zaglądnąć do mnie :D 
















sobota, 11 października 2014

Jesień...

Już nie będę się tłumaczyć z braku wpisów ... ;) Większość z blogerów dawniejszych przeniosła się na fb ..szybciej ... wygodniej ...więcej odbiorców?Chyba jednak można dotrzeć do większej ilości osób. Ale nie można zapominać o blogu :)
Pracownia działa i chociaż wrzesień jest miesiącem szkolnym jakoś doturlałam się do października , który chociaż zaczął się bardzo smutno to teraz bardzo się rozkręcił . Z jedną z Was czuję tu związek koci i na pewno będzie wiedzieć, że o nią chodzi  jeśli to przeczyta . Mam dość kotów ... Kolejny przyjaciel - sierściuch ... diagnoza ... ostre zatrucie ... roczny kotek :(((( . Nie udało się uratować i nie ma kotka . Nie wiem czy jeszcze zdecyduję  się na  futrzaka ...
Ciężko jet tworzyć jak głowa zaprzątnięta opieką , a potem smutkiem , ale trzeba było się szybko ogarnąć i realizować zamówienia .
A teraz kilka fotek tego co na warsztacie w ostatnim czasie , a na bieżąco zapraszam Was tu https://www.facebook.com/pages/Niespokojna-dusza-pracownia-artystyczna/403283473090224?ref=hl































wtorek, 2 września 2014

Wrzesień ???

Kiedy to zleciało?????? Dziś drugi z synków poszedł z tornistrem do pierwszej klasy , a dopiero wakacje się zaczynały  . Buuuuuuuuuu ..... Póki co czekam kiedy minie połowa września i otrząśniemy się ... ogarniemy i przyzwyczaimy od nowa do nowego trybu dnia :). Na razie pracuję przebierając nogami i czekając na odbiór pierwszaka ;) .A co poza tym? Stał się cud , bo maszyna naprawiła się sama :))Teść stwierdził , że być może coś tam się zacięło w pedale , a , że był przekładany troszkę to i być może odblokowało się samo .W każdym razie szyje i bardzo dobrze , bo pracy troszkę jest , a w międzyczasie debiutowałam na plenerowym kiermaszu rękodzieła .A teraz troszkę zdjęć i zmykam spać ... Do następnego razu :)












poniedziałek, 28 lipca 2014

Lato wszędzie...

... słonecznie , burzowo ... tak jak lubię . :) Od tygodnia, w moim domu , wszędzie widać słoiki , nakrętki , szatkownice , gary , przyprawy i warzywa .Staram się to ogarnąć , ale chyba czas przelatuje mi przez palce , bo nawet śniadanie zjadam stojąc przy garach . :) Jeszcze chwilka i dojdę do momentu , w którym zatęsknię za długim , zimowym wieczorem z książką czy maszyną do szycia . :) Póki co ten cały młyn przerywam wyjazdami nad Sławskie jezioro i już pojutrze będę mogła delektować się widokiem wody ciut dłużej niż tylko dwa dzionki :D .Oczywiście pracownia działa również na wysokich obrotach . Ostatni tydzień sponsorowała papierologia , którą złożłlam w piątek i teraz czekać na pana listonosze , który przyniesie wieści , że wszystko dobrze policzyłam. Między kuchnią i kalkulatorem było szycie ... bo jak by mogło być inaczej :)A teraz kilka fotek . PS . Maszyna nadal u mnie w domu ... do naprawy dopiero za dwa tygodnie bęęe mogła ją oddać ... teraz jest mi pilnie potrzebna :)