wtorek, 2 listopada 2010

Listopadowe szycie...






... ale nie do końca w całości , bo umknęły mi fotki aneilic z poprzedniego tygodnia .Dwie kobietki w jesiennej zieleni powstały tuż przed wyjazdem do teściów. Oczywiście Zocha moja ( czyt maszyna do szycia) też zostąła zaladowana do auta;).Nie było tego szycia za wiele , ale przywiozłam ze sobą dwa gołe królisie , z czego jedna już ubrana ;) Miała być w różu i czerwieni . Poszukiwania matriałowe jakieś neiudane , więc powstała mieszana z materialikiem , który już widziałyście. Przybyły do domku tez dwie nagie anielice . Jedna z nich gotowa czeka na sesję , ale to już nie dziś.
Weekend minął szybciutko , że aż żal . Łapię się na tym , że już tydzień przed wyjazdem smutno mi , że czas tak szybko minie i trzeba będzie wrócić do obowiązków i problemów dnia codzinnego.
Piękna pogoda pozwoliła na spacery i szuraniu w liściach ;) Powstał tez bukiecik z róż liściastych do ozdoby kucvhni teściowej . Także , było miło , ale się skończyło;)

8 komentarzy:

  1. Och urocze Anielice...piękne!

    OdpowiedzUsuń
  2. zawsze podziwiam rajstopki Twoich Anielic:D

    OdpowiedzUsuń
  3. PIĘKNE KOLORY I CUDNE RZECZY...A ANIELICE HMMM ŚWIETNE POZDRAWIAMY I ZAPRASZAMY DO NAS:]..GOSIA

    OdpowiedzUsuń
  4. Hehehe same golasy jak mówisz :) A anieliczki i królisie piękne ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. permanentny brak czasu - mam to samo... pomysłów wiele na spędzanie wolnego czasu, tylko czasu brak:(
    pozdrawiam i miłego dnia życzę!

    OdpowiedzUsuń
  6. очень красивые ангелы :)

    OdpowiedzUsuń