... , taka słoneczna :) Piękny ten weekend ... , ale moje chłopaki znów zakatarzeni , zakaszleni , echhhh .Sobota była bardzo pracowita , druga rzecz po szyciu , która daje mi wiele radości czyli grzebanie w ziemi do granic wytrzymałości rąk i nóg;) Zwiększylismy areał warzywno-owocowy i teraz zastanawiam się kto to bedzie obrabiał ;) . Drzwka posadzone , nasiona zamówione , niebawem będziemy siać .
No , ale dziś niedziela i chyba tak już pozstanie , że ten dzionek będzie moim dniem piasnia na blogu . :) No to do sedna sprawy ... Do baletniczki z poprzediego posta dołączyło spore grono , kawalerowie i króliczka i dwie anieliczki . Jutro ruszają w drogę i mam nadzieje , że będą fajnymi prezencikami :)Kolejne zadanie to były dwie anielskie kobietki , czarnulka i ioletowa , które róweniż będą prezentami oraz anieliczka różana dla pewnej , artystycznej duszyczki , którą pozacie niebawem .Na koniec tygodnia powstało szyjątko , które pokarzę jak dotrze do właściciela , bo ma być niespodizanką ;) i trio anielskie , które poszukuje swego domu ... Tak , tak , zamówienia jeszcze czekają ,ale miałam wewnętrzną potrzebę uszycia czegoś od siebie i z szmatek jakie przywiozłam w zeszły weekend , ale chyba przyznacie , ze taka ilość i różnorodność materiałów napędza do pracy :D Aaaa ,zapomniałabym o baraninie :) ... spore stadko powstało na kiermasz przedszkolny i troszkę na moje potrzeby :)
Noooo , to chyba wszystko ? A Wam dziękuję za odwiedzinki i zycze słonecznego weekendu. :)

.jpg)