... gryzą mnie komary , oooooo :D Wyszłam po pomidorasy i wróciłam z bomblami na nogach :/
No nic, może kąpiel zaraz złagodzi skudki. ;)
Co to ja miałam ? Aaaaaaa , po pierwsze witam grono nowych odwiedzających mój warsztat i dziękuję za zaprosznia do Was . Niestety , stali bywalcy już wiedzą ;) , mam ograniczony necik i często nie mogę zaglądać do innych :/ . Czasem uda się załadować bloga , ale np komentarzy już nie mogę wpisać . Ale to nie jedyny powód mojego nie bycia ;). Piszecie często jak ja to robię , że tyle uszyje ... Kto prowadzi bloga i bywa częstym gościem innych blogów , wie dokładnie , że to zajmuje dużo czasu . Czasem nie mogę sobie na to pozowlić , bo prócz realizacji zamówień trzeba i domostow prowadzić , i podopieczną popilnować. ;)
A jak wygląda to w praktyce?Wstaję z ranka i z kawą czkam na małą , ajk sie zjawi wstają chłopcy i rutynowe poranne czyności , śniadanie , ubieranei , mycie. Potem trójca robi bałagan u siebie w pokoju;) , a ja mogę wtedy coś pociąć , pozszywac . Jak mała idzie spać podszykowywuje obiad . Kiedy wstanei zabieram ręczną robotę na taras i pod okiem cioci mała baraszkuje w piachu , a ja wypycham , wyszywam , doszywam . Obiad , mała jedzie i znó mogę zasiąść po szybkich zakupach , choc nie zawsze , bo mąż mnei wyręcza . W przerwach lecę do ogrodu , zrobię jakiś słoiczek , przeprasuje ciuszki . Tak koło 19 kończe szycie i wtedy sprzątanie , ogarnianie , kolacja i ... i potem odpoczywam sobie;) I co? Im mam więcej zajęć w dniu , tym bardziej udaje mi się spiąć , nie wiem jak to się dzieje . ;)
A dziś biegnę do Was ze zdjęciami kociej pary i parką psiapsiółek , które wykonane zostały dla sklepu w stolicy . Dołącza do reszty towarzystwa , które zagościły tam już chwilkę temu .
Dobra, zmykam do wanny . I zapraszam jeszcze na mojego cukierasa , niebawem losowanie :D.Buziol
PS Była bym zapomniała , a to torcik dla mojego czterolatka . Przepraszam za nieciekawe otocznie , ale zdjecie robione zaraz po wykonananiu i przed wyjściem tortu z domu ;)
I tak codziennie w kółko Macieja! ;)
OdpowiedzUsuńMisie mi się ostatnio u Ciebie podobają są takie urocze... Tort śmiesznawy kogoś mi przypomina ale kogo?:)Mamy Synków w tym samym wieku,pa! ;)
Słodziutkie te twoje szyjątka uwielbiam na nie patrzeć, niekiedy też podglądam u Ciebie "jak to jest zrobione".
OdpowiedzUsuńMasz talent, jak widać po torcie nie tylko do szycia.
Pozdrawiam
Jesteś rewelacyjnie zorganizowana! Zawsze to podziwiałam i tak już pewnie zostanie :). Kociaki słodziaki... a odpowiadając na pierwszy komentarz - to chyba Elmo, prawda? Mój ulubieniec z Ulicy sezamkowej...
OdpowiedzUsuńElmo :) Nos wyszedł rózowy zamiast żólty;)
OdpowiedzUsuńDzisiaj tort mnie oczarował totalnie!
OdpowiedzUsuńElmo jest świetny, aż mi się nuci "lalalala, Elma świat" :)
OdpowiedzUsuńSzyjątka oczywiście superaśne!
A co do organizacji - chińskie przysłowie mówi: jeśli narzekasz na brak czasu, znajdź sobie dodatkowe zajęcie - coś w tym jest :)
Pozdrawiam!
jak ja bym chciała być taka zorganizowana, ech to jest cudna zaleta
OdpowiedzUsuńSuper torcik :)
OdpowiedzUsuńSzyjątka jak zwykle super a dzień masz bardzo pracowity. Pozdrawiam i sto lat dla czterolatka, mój czterolatek miał miesiąc temu urodzinki :)
A tutaj jak zawsze cudnie i dodatkowo dzisiaj pysznie.Sekret się wydał,Ty po prostu cały czas tworzysz te swoje cudeńka,albo myślisz o tworzeniu,coś na ten temat wiem,bo ja nawet w pracy żeby mi szybciej czas zleciał wymyślam nowe projekty i już nie mogę się doczekać kiedy wrócę do domku,poodrabiam się Domkowo-dzieciowo i będę mogła spełniać swoje twórcze myśli.
OdpowiedzUsuńsliczne prace, ale coz sie dziwic, taki pracus moze tylko piekne rzeczy tworzyc
OdpowiedzUsuńpozdrowionka
Mcdulka
Podziwiam Twoją organizację Delfinko :-)
OdpowiedzUsuńSzycie ,dzieci ,ogród ,pranie, gotowanie,zakupy,mąż i blog o mamo !!!!JESTEŚ WIELKA!!!Wytwory Twoich rąk tradycyjnie... och i ach... cudne.Pozdrawiam cieplutko :)
OdpowiedzUsuńCudne misiaczki, zazdroszczę zorganizowania, a Elmo wygląda przepysznie :-) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńŚliczna kocia para i psiapsiółki również. Ty to masz super organizację, zawsze podziwiałam Twoje możliwości "przerobowe".
OdpowiedzUsuńDla czterolatka sto lat!!!
Pozdrawiam i życzę miłego wieczorka!
Miałam szczęście u mnie byłaś :-D i dziękuję za wizytę. Ale ten tort mnie rozwalił genialny jest :)
OdpowiedzUsuńSłodkie kociaki. I jaki pomysłowy tort - super.
OdpowiedzUsuńTeż mam dośc komarów, w tym roku są paskudnie wstrętne.
Pięknie u Ciebie kochana, taka czerwona twarz może trochę pocieszyć, ale takie cudne kociaki to już pocieszenie na maksa!!!!
OdpowiedzUsuńPo cichutku Ci doniosę, że nic z powrotem nie będzie. Tamta osoba nie odzywa się. Taki bigos. Czyli już po ptokach. Tak mi żal, ale cóż. Życie.
przejrzałam prawie cały Twój blog i jestem oczarowana :)
OdpowiedzUsuńPluszaki szyjesz ręcznie czy na maszynie? Ostatnio przytaszczyłam maszynę do swojego mieszkanka i zamierzam ogarnąć tą bestie ale jakoś na razie nie mam odwagi. Muszę wybrać się do mamy by dała mi jakieś stare dobre książki dla początkujących :)
Najlepsze życzenia dla Jubilata:) też chciałabym być tak zorganizowana jak Ty:))Tort był bombowy:))kociaki cudne:))
OdpowiedzUsuń