piątek, 23 kwietnia 2010

Dziś pierwszy dzień od iks czasu bez szycia:D Wydaje mi się , że więcej będzie teraz takich dni. A co robiłam?
Grzebanina w ziemi i inne prace przy domku . W sumie to jescze do ogrodu i końcowego wyglądu domku daleko , ale cos na kształt tarsu jest cyzli dachówka z rozbiórki ubita :D. Ale co tam , dziś wieczorkiem po naaaaaaprawde ciężkiej pracy zasiedlismy z pifem , paka chipsów i nei martwiąc się , że dzieciary cale w piachu i glutem do pasa , jedzą na kolacje chipsy i żelki - glizdy , podziwialiśmy bażanty , sarny , jastrzębie i wszelakie ptactwo oraz pierwsze pifko na naszym tarasie:D Także , stwierdziłam , że szycie smukłej kobitki , bo takie mam zamówienie , po pifku i takiej robocie może być ryzykowne;) Szkoda palców. :D Zapowiada się też weekend bezproduktywny , bo jutro trza zacząć sezon grillowy i mamy gości;) Ale nie , żebym fotki nie wrzuciłam jakiejeś:D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz