niedziela, 10 stycznia 2010


SZyjęw sobie wolniej , ale szyję i Seba ( mąż) śmieje się , że dziecko ma rozdarte gatki , a ja króliki szyję . Dzis powstał kolejny , ale pokażę go później . Dziś brat niedzielnej króliczki , który powstał początkiem tygodnia . Moje spostrzeżenia to , to że moje króliki są małe;) . Wycziłam sprzedaż tych cudeniek ręcznie robionych i widzę , że nie małe są. Druga sprawa to moje mają jakieś długaśnne łapki;) Teraz powstają już poprawione. I teraz powstaje problem , bo królikowe materiały kończą mi się i chyba trzeba się zmierzyć ze szczuplutką lalką. Hmmmmmmm , ale czy ręcznie da się?

piątek, 8 stycznia 2010















Ktoś baaaaaaardzo mnie przyciska , żebym wrzuciła kolejen fotki. Dobra , dobra , rozumiem , narazie cienizna na blogu;) Przedstawaiam Wam niedzielną króliczkę . Tak nazwała ją Daria;)I tak są dwie dziewuszki , psiapiółki:D









środa, 6 stycznia 2010





























Dziś święto Trzech Króli i powiało Bożym Narodzeniem . W zeszłym roku stworzyłam stroik z wacików kosmetycznych;)Niby nic szczególnego , ale w tym roku zawisł w naszym domku na kablu nad telewizorem;)

:(

Pisać czy nie pisać? Przeczytałam właśnie o odejściu forumowej koleżanki . Nie znałam jej osobiście , nie wiem jak wyglądała , a jakoś strasznie mi smutno . Ehhhhhhh , życie .

wtorek, 5 stycznia 2010

Króliczka


Wczoraj rano Mateuszek ryczał ( nic nowego , niestety) , bo jego króliczek nie ma ubranka. Dzień wcześniej wybrał sobie króliczkę z kokardą . I tak matka , zamiast malować spiżarkę i gotowac obiad , szyła szyła , aż uszyła .

Brzydalek

Dziś wieczorem powstało ciałko króliczka . Tak , tak ciałko:D Daria pokazała mi swojego królika chyba z półtorej tygodnia temu i zapragnełam mieć też takiego . Wyszperałam jakieś szmatki , koszulę Mateuszka , poduche z wkładem sztucznym przybory do szycia jakie posiadam czyli trzy igły , dwie szpulki nici i tak w bólach powstawał Brzydalek . Imię jego powstało po powstaniu drugiego króliczka.Materiał rozłaził się , szyłam i prułam , wycinałam i doszywałam. Moje łobuzy pokochały go od pierwszego zobaczenia i tak wieczorem szyłam drugiego , a raczej drugą.

Poznać siebie?

Czy to będzie pamiętnik , czy galeria , czy może wejrzenie w głąb własnej duszy? Tego jeszcze nie wiem .
Do pisania zachęciły mnie dwie kobitki , koleżanki poznane dzięki internetowi.A swoją drogą, gdyby nie internet , nie poznałabym męża Sebastiana i nie miała dwóch łobuzków Piotrusia i Mateuszka i anieliczki Julii. I tak od lat sześciu żona , od od pięciu niespełniona mama , od czterech mama Mateuszka , do którego półtorej roku później dołączył Piotruś, zajmuje się całe dzionki moimi chłopakami.
Ostatni rok to rok ciężkiej pracy .Planowanie , załatwianie i ciężka praca na naszym skrawku ziemi. Właśnie mijają dwa miesiące od zamieszkania w naszym domu , który rozpoczelismy budować nawet nie rok temu. Jeszcze nie wykończony , jeszcze brak ogrodu , jeszcze stare meble zastępują wymarzone , ale to nic , mam nadzieję , że niebawem pochwalę się jakimś kwiatkiem na rabatce. Póki co ogarnięci zmęczeniem , odpuściliśmy i plany wykończeniowe jakie mieliśmy na zimowy czas narazie pozostaja planami.
Niespokojna dusza? Zawsze tak było . Ciągłe poszukiwanie , takie było moje życie. Zmienił je mój mąż . Dusza wyciszyła się . Wpadłam w wir macierzyństwa , a to wcale nie łatwe, tym bardziej , że nerwus ze mnie.
A teraz Daria obudziła artystyczną część mojej duszy . Artystyczna? Może za dużo powiedziane. W każdym razie pod wpływem jej inspiracji zaczęłam tworzyć coś z niczego.